Zaniedbywana

Chyba nigdy nie zrozumiem co mój mąż widzi w całodniowym przesiadywaniu w zatrudniającej go firmie i wypełnianiu obowiązków jakiegoś tam kierownika ds. zakupów. Większość mężów, których znam osobiście, pracują po osiem godzin dziennie i ani chwili dłużej. Po zakończonej pracy jak na skrzydłach wracają do domów, żeby wypocząć i nacieszyć się rodzinnym szczęściem. Mój mąż powinien być taki sam: powinien przedkładać życie osobiste nad życie zawodowe i wracać do domu w pierwszej chwili po zakończeniu ośmiogodzinnego dnia pracy. Gdyby tak było nie miałabym do niego żadnych pretensji i nie robiła mu awantur, które nam obu spędzają sen z powiek.

Niestety, mój mąż ma zupełnie inne podejście do tego, co jest jego obowiązkiem niż ja. Nie da się ukryć, że mój małżonek uwielbia swoją pracę, kierownik ds. zakupów Ostrowiec Świętokrzyski, i gdyby tylko mógł to w firmie spędzałby całe dnie. Na szczęście po godzinie 18.00 budynek zamykany jest na cztery spusty dla wszystkich pracowników i mąż chcąc nie chcąc musi wrócić do domu.

Nie dość, że mąż tak późno wraca z pracy do domu to jeszcze po powrocie wcale nie zajmuje się sprawami rodzinnymi, a zaszywa w swoim gabinecie i znów pogrąża w dodatkowej pracy. Nie mam już siły na jego postępowanie i nie wiem w jaki sposób je naprostować. Szczera rozmowa, krzyki i groźby nic nie dają. Jakieś pomysły?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *