Zwroty i reklamacje

Dobrze, że tuż przed Świętami zakupami zajęła się moja żona, bo przy moim trybie pracy, gdy cały czas muszę coś sprawdzać i zamawiać mam serdecznie dość pilnowania paragonów i płacenia za zakupione towary. Gdybyście i wy pracowali jako kierownik ds. zakupów Łomża, wiedzielibyście dobrze o czym mówię.

Jako osoba odpowiedzialna za odpowiednie produkty niezbędne do pracy przedsiębiorstwa muszę czuwać nad tym, co zamawiam i ile tego zamawiam. Nie raz zdarzyło się, że zamówiony towar w rzeczywistości nie spełniał wymagań i trzeba go było reklamować. Nienawidzę takich sytuacji, bo nie dość, że są stresujące, to jeszcze wymagają ode mnie wiele zachodu. Czasami zdarza się, że producenci, u których zamówiłem dany towar doszukują się jakichś kruczków prawnych, na podstawie których nie musieliby przyjmować zwrotu towaru i zwracać nam pieniędzy. Jak widzicie, w dzisiejszych czasach łatwo naciąć się na nierzetelną firmę, która nic nie robi sobie z oszukiwania klienta. Na szczęście do tej pory zawsze udawało mi się wszystko załatwić i oprócz opóźnienia produkcji nie dochodziło do jakichś większych problemów.

Teraz, w Nowym Roku przyszedł czas zastanawiania się nad świątecznymi zakupami. Żona postanowiła zwrócić parę rzeczy, które zakupiła przed Wigilią i które okazały się być nieprzydatne. Dobrze, że mnie nie ciąga po tych sklepach i nie każe mi razem z sobą wykłócać się o zwrot pieniędzy lub wymianę towaru. Nie zniósłbym tego.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *